Zlikwidowali polskie cukrownie, teraz pora na browary?

Tradycje warzenia piwa sięgają w Leżajsku XVI wieku, kiedy to król Zygmunt I Stary wydał przywilej warzenia piwa w mieście. Dzisiejszy browar wybudowany został w latach 70-tych XX wieku, a w 1999 roku stał się częścią Grupy Żywiec S.A. (należącej do holenderskiego giganta piwowarskiego Heinekena). W 2021 roku uwarzono tu 800 tysięcy hektolitrów piwa, a jedną z największych jego zalet jest tutejsza czysta woda, w obronie której lokalny samorząd odmówił nawet kilku inwestorom, chcących zainwestować w tym samym Parku Przemysłowym, gdzie działa browar.

Namysłów tak, Leżajsk nie

W ubiegłym tygodniu holenderski właściciel poinformował jednak o planach zakończenia produkcji w Leżajsku. Simon Amor, prezes zarządu Grupy Żywiec, jako powód podał m.in. „transformację w kierunku silnego, zrównoważonego i odpornego na przyszłość łańcucha dostaw”, co w kontekście miasteczka leżącego niedaleko drogi ekspresowej S19 (Via Carpatia), autostrady A4 oraz lotniska w Jasionce brzmi mało wiarygodnie. Na pocieszenie zapewnił, że marka Leżajsk zostanie utrzymana w portfolio koncernu, co oznacza, że piwo Leżajsk będzie produkowane… poza Leżajskiem – w Żywcu, w Namysłowie, w Warce lub w Elblągu, bo właśnie tam Grupa Żywiec zamierza kontynuować produkcję (co ciekawe w kontekście planów w Leżajsku, Browar Namysłów został przez Holendrów zakupiony zaledwie 2 lata temu).

Logika psa ogrodnika

Pracowników oraz leżajską społeczność rozwścieczyły też słowa dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Żywiec Magdaleny Brzezińskiej, która na pytanie dziennikarza Nowin, co się stanie z zasłużonym zakładem, odpowiedziała: „Myślimy o sprzedaży zakładu, być może na jakąś działalność produkcyjną, ale nie piwowarską”. Innymi słowy: możemy sprzedać, ale nie pozwolimy warzyć tu piwa. Była to zarazem szybka odpowiedź grupy na pismo wójta Krzysztofa Sobejki, który zaproponował wykup browaru przez gminę. O przemyślenie decyzji zaapelowali do szefów Heinekena również inni samorządowcy i posłowie, jak również wojewoda podkarpacki Ewa Leniart.

Powtórka z historii?

Z dotychczasowych rozmów zarządu Grupy Żywiec ze związkami zawodowymi trudno jednak wyciągnąć jakieś pozytywne wnioski. Tym bardziej, że dokładnie w tym samym czasie kierownictwo zakładu rozmawia z pracownikami na temat planów przeniesienia produkcji. Wygląda więc na to, że Browar Leżajsk może podzielić ten sam los, który spotkał już kilka innych polskich browarów, w tym Heveliusa. Browar w Gdańsku-Wrzeszczu przetrwał zabory i wojny, ale w 2001 roku został zamknięty przez australijskie przedsiębiorstwo Brewpole Pty Limited (oficjalne powody były podobne do tych, o których mówi dziś właściciel browaru w Leżajsku).

Ile warzy obcy kapitał?

Takie historie niestety mogą się powtarzać, bo jak zauważa Marcin Kawko z Klubu Jagiellońskiego, próżno szukać dużych browarów kontrolowanych przez polski kapitał. Największymi producentami piwa w Polsce są dziś:

  • Kompania Piwowarska (której największym udziałowcem jest japoński holding Asahi Group),
  • Grupa Żywiec (65 proc. akcji posiada holenderski Heineken, zaś 33 proc. Yunnan Ltd. z siedzibą w Londynie),
  • Carlsberg Polska (spółka-córka duńskiego potentata piwowarskiego).

Łącznie te trzy grupy mają ponad 80 proc. udziałów w wartości sprzedaży piwa, szacowanej na kilkanaście miliardów złotych rocznie.

W polskich rękach znajduje się kilka mniejszych firm browarniczych, m.in. Van Pur, Jabłonowo, Sulimar, Amber czy Fortuna, choć podkreślić należy tu również coraz większą liczbę lokalnych, craftowych browarów rzemieślniczych.

Bojkot ochroni browar?

W swoim corocznym raporcie Grupa Żywiec podkreśla, że prowadzi biznes w sposób „odpowiedzialny i zrównoważony”. Likwidację ponad 100 etatów w samym browarze i około 300 innych, które istnieją dzięki jego funkcjonowaniu, trudno jednak uznać za dowód takiej polityki. Mamy raczej do czynienia z egoistycznym podejściem do biznesu, do którego każda firma prywatna ma oczywiście prawo. Ale czy lokalna społeczność, zainteresowana dalszym funkcjonowaniem browaru, może się przed takim podejściem właściciela jakoś obronić?

W Leżajsku i na Podkarpaciu coraz częściej słychać głosy, że ewentualna likwidacja zakładu piwowarskiego powinna spotkać się z szerokim bojkotem produktów Grupy Żywiec. Mówią o tym zarówno sami mieszkańcy, pracownicy, jak i politycy. Podkreślają, że ewentualne straty ekonomiczne i wizerunkowe Holendrów mogą okazać się w ostatecznym rozrachunku większe niż zakładane korzyści. Zresztą trudno sobie wyobrazić, by miłośnicy złotego trunku kupowali piwo Leżajsk, jeśli będzie to „Leżajsk” już tylko z nazwy.

Czy zatem polskie browary podzielą los polskich cukrowni? Zagraniczny kapitał doprowadził do tego, że z 78 zachowało się ich nad Wisłą tylko 17.

rs

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Would you like to receive notifications on latest updates? No Yes